Estetyczna przygoda

Z pewnego dystansu spoglądam na moje zakupy książkowe sprzed lat. Jako fotograf amator bez przerwy szukałem sposobów doskonalenia warsztatu. Kupiłem wiele różnych poradników. Ich wysyp nastąpił wraz z popularyzacją fotografii cyfrowej i spadkiem cen aparatów. Pięknie wydane książki, a w nich wiele mądrych rad. Po jakimś czasie zrezygnowałem z dalszego kupowania tego typu literatury. Doszedłem do wniosku, że stworzenie perfekcyjnej fotografii kosztuje godziny pracy, a przyjemność robienia zdjęć zamienia się w manipulację obrazem i pogoń za doskonałością parametrów. Treść fotografii, jej przesłanie gdzieś się w tym wszystkim gubi. Sięgnąłem więc do albumów znanych fotografów, zwłaszcza tych „przedcyfrowych“. Do dzisiaj kupuję ich sporo. Cenię sobie te z nich, które bliżej przedstawiają autora, jego dylematy, sposób postrzegania otoczenia i podejście do fotograficznej kreacji. Kilka dni temu trafiła mi do rąk książka niemieckiego fotografa prasowego, Bertrama Solchera „Leica M. Fotograf“ (wydawnictwo dpunkt.verlag). Łączy ona z powodzeniem trzy elementy: prezentuje prace fotografa, jest inteligentnym przewodnikiem dla fotografów amatorów, stanowi też przykład rzadko dziś spotykanego edytorstwa na wysokim poziomie.

© dpunkt.verlag

Być może przed laty zachowywałem się jak opisany przez Bertrama Solchera, typowy fotograf amator. Obwieszony różnym sprzętem, jak choinka na święta, kroczyłem między straganami na targu w takim czy innym mieście, z mozołem wspinałem się na szczyt w pogoni za superwidokiem. Na prawo i lewo robiłem zdjęcia bez namysłu i opamiętania. Bez problemu można mnie było dostrzec, od razu rzucałem się w oczy. Hałas i zamieszanie, które robiłem zmieniając obiektyw wywoływał w najlepszym razie zdziwienie, a tak naprawdę politowanie (nie mówiąc o zirytowaniu rodziny, która stale musiała na mnie czekać, bo chciałem zaliczyć jeszcze jedno ujęcie…).

Od przedstawienia używanej odzieży i sprzętu fotograficznego Bertram Solcher rozpoczyna swą książkę. Z wykształcenia jest lekarzem. Przez wiele lat wykonywał różne zlecenia dla gazet regionalnych i ponadregionalnych. W końcu został zawodowym fotografem. Od kilku lat specjalizuje się w fotografii pr i korporacyjnej z naciskiem na tematy związane z nauką, zwłaszcza medycyną. Realizuje różne projekty fotograficzne, jednym z nich była próba ukazania cech narodowych Niemców „German Angst“. Od wielu lat fotografuje za pomocą aparatów Leica M.

Nie jest to zwykły przewodnik dla początkujących. Nie znajdzie się tu opisu budowy aparatu, wyjaśnienia funkcjonowania jego poszczególnych części itd. Czytelnik nie powinien także szukać tu recept na modelowe zdjęcie.

Chciałbym zaprosić Cię do łamania zasad, ćwiczenia i bycia kreatywnym. Na koniec powinien liczyć się jedynie efekt, niezależnie od tego czy w formie analogicznej, cyfrowej czy hybrydowej.

Autor zachęca do aktywnej przygody z aparatem, do odrobiny luzu w posługiwaniu się nim. W kolejnych rozdziałach czytelnik poznaje doświadczenia Solchera z wykorzystaniem aparatu i doborem obiektywów. Zachęca go do przemyślanego wyboru motywów i zastanowienia się nad tematem zdjęcia. Kwestii planowania poświęca sporo uwagi. Możliwości jest tu wiele. Można otrzymać konkretne zlecenie wykonania zdjęć, np. w czasie urodzin, wesela, ale też oficjalnej wizyty itd. Przekonuje, że nie ma większej różnicy między fotografem profesjonalistą a amatorem. I jeden i drugi może mieć podobne zlecenia, z tą może różnicą, że ten pierwszy otrzyma akredytację, ten drugi nie.

Inną możliwością jest realizacja własnego projektu. Pomysły można znaleźć w czasie rozmów, w mediach, publikacjach. Do realizacji każdego z takich pomysłów warto się przygotować. Można sięgnąć do internetu, w niektórych przypadkach zakupić konieczną literaturę. Z planowaniem autor wiążę jeszcze inne sytuacje. Może to być odwiedzanie konkretnych miejsc w fazie przygotowań. Przed wykonaniem zdjęcia trzeba te miejsca dobrze poznać. Jako przykład Solcher przytacza swoje projekty, które zrealizował w ostatnich latach. Za każdym razem rozważania ilustruje swoimi zdjęciami, np. córki w różnych okresach życia.

Solcher ma krytyczny stosunek do różnego rodzaju poradników fotograficznych. Zachęca wprawdzie do poznawania podstaw i ćwiczenia zasad kierujących się fotografią. By jednak być kreatywnym, konieczne jest jego zdaniem łamanie tych zasad. Szukanie własnej drogi, estetycznego wyrazu. Autora interesuje w tej części budowa zdjęcia, światło, ustawienie czułości. Trzeba przyznać, że przedstawione w części praktycznej zdjęcia z zawodów polo w Hamburgu są bardzo dobrą ilustracją świadomego obchodzenia się z zasadami fotograficznymi.

Ostatnie części książki Solcher poświęca wyborowi zdjęć, ich opracowaniu oraz prezentacji. Zachęca przy tym do dyskusji w gronie rodzinnym, przyjaciół czy znajomych. Czytelnik nie znajdzie w jego książce porad na temat korzystania z zaawansowanych programów komputerowych do obróbki zdjęć. Bardzo sceptycznie wypowiada się o niektórych tendencjach, jakie można było w tym zakresie zaobserwować w ostatnich latach (np. fotografia hdr). Przekonuje, że niewielkie korekty w lightroomie w zupełności wystarczą. Z dużą uwagą młodzi fotografowie powinni podchodzić natomiast do prezentacji swych prac. Często liczy się nie tylko wartość samych zdjęć, lecz także sposób ich pokazania.

W książce Solchera znajdziemy wiele wskazówek, poznajemy warsztat autora, śledzimy jego projekty. Konkretne rozwiązania pozwalają nam poznać jego kunszt fotograficzny. Autor prezentuje nam różne motywy, wykorzystuje przy tym – w zależności od pomysłu – różne środki estetyczne, zdjęcia kolorowe towarzyszą klasycznym, czarno białym. Autor zachęca też do aktywnego sprawdzenia jego rozważań. Po każdym rozdziale proponuje konkretne ćwiczenia.

Kilka słów należy poświęcić tytułowi i wydawnictwu. Wprawdzie książka dedykowana jest osobom fotografującym za pomocą aparatu Leica M, uważam jednak, że może z niej skorzystać każdy ambitny fotograf amator. Książkę wydano z dużą starannością. Dobrano umiejętnie format i czcionkę. Zdjęcia wykonane są na papierze kredowym. Z pewnością jest to ciekawa lektura, zwłaszcza w dniach wolnych, gdy można w czasie spaceru wykonać kilka zdjęć zainspirowanych lekturą. A w przyszłości zabrać się do bardziej ambitnych projektów.

Bertram Solcher, Der Leica M Photograph, Heidelberg: dpunkt.verlag, 2015, ss. 150.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

Skomentuj