Dzień „wypędzonych” raz jeszcze?

Kalendarz świąt państwowych jest odbiciem państwowej polityki historycznej i jej czytelnym dla wszystkich przekazem. Wprowadzanie nowych świątecznych dat jest efektem różnych czynników, nierzadko też towarzyszą mu kontrowersje i spory. Dzień Żałoby Narodowej (dalej: DŻN) w Republice Federalnej Niemiec (Volkstrauertag), obchodzony już od wielu dziesięcioleci, jest alternatywą dla rozważanego obecnie \”dnia wypędzonych\”. Już w latach 50. XX wieku rozszerzono zakres obchodów tego dnia i uwzględniono w nim także ofiary ucieczki, wysiedleń i wypędzeń. 

Poniżej przedstawię pokrótce historię uchwalenia DŻN oraz dzieje organizacji czuwającej nad obchodami, Niemieckiego Ludowego Związku Opieki nad Grobami (Deutsche Kriegsgräberfürsorge). Są to tematy w Polsce nadal mało znane, choć na terytorium naszego kraju znajduje się kilka cmentarzy, którymi opiekuje się ta organizacja.

\"\"

Inicjatywę odchodzenia DŻN zgłosiła po I wojnie światowej społeczna organizacja Ludowy Związek Opieki nad Grobami. Będzie on też głównym organizatorem uroczystości w Republice Weimarskiej oraz Republice Federalnej Niemiec. W III Rzeszy władze nazistowskie wykorzystały DŻN dla własnych celów i uczyniły z niego święto państwowe. Zmieniono też nazwę na \”Dzień Pamięci Bohaterów\” (Heldengedenktag). Związek przestał odgrywać wtedy jakąkolwiek rolę. 

I wojna światowa stanowiła niezwykle ważną cezurę w dziejach Europy. Konflikt zbrojny wywołany między państwami europejskimi przerodził się w światowe zmagania. Skutki były dla Starego Kontynentu opłakane. Wiele milionów zabitych, kalek oraz ogromne zniszczenia. Europa pokryła się nowymi cmentarzami. W niektórych państwach, zwłaszcza Europy zachodniej, I wojna światowa jest nadal żywą i poruszającą częścią pamięci. Wystarczy przekroczyć granicę niemiecko-francuską i zwiedzić obszar dawnych walk pozycyjnych. Na mnie duże wrażenie zrobiło mauzoleum w Verdun, miejsce jednej z największych i najkrwawszych bitew. W podziemiach można oglądać sterty kości zabitych, które zebrano z pól bitewnych (kaplica czaszek w Czermnej koło Kudowy na Ziemi Kłodzkiej daje tylko niewielkie wyobrażenie o grozie takiego obrazu). 

\"\"

Verdun oraz inne miejsca masowych pochówków poległych stały się dla Francuzów miejscami uświęconymi, ale i miejscami dzielącymi – przez dziesiątki lat nie wyobrażano sobie wspólnego niemiecko-francuskiego upamiętniania poległych. Dopiero w latach 80. XX wieku doszło po raz pierwszy do oficjalnego spotkania w Verdun przywódców Niemiec i Francji, kanclerza Helmuta Kohla i Francoisa Mitteranda. W prasie kolportowano szeroko zdjęcie dwóch stojących w zadumie polityków, trzymających się za ręce w geście pojednania.

Jeszcze podczas I wojny wyznaczano w Niemczech osoby odpowiedzialne za informowanie rodzin o poległych lub zaginionych oraz zabezpieczanie grobów (tzw. Gräberoffiziere). Po I wojnie nie było początkowo jasne, czy państwo będzie się angażować w sprawę masowych pochówków żołnierskich w kraju i zagranicą. Spontanicznie zaczęły zatem powstawać różne organizacje prywatne. Największe znaczenie miał powstały w Berlinie 19 grudnia 1919 r. Ludowy Związek Opieki nad Grobami. Jednym z aktywniejszych członków założycieli Związku był germanista, etnograf Siegfried Emmo Eulen (1890-1945). W krótkim czasie udało się Związkowi pozyskać wsparcie znaczących osób ze świata polityki, kultury i samorządu (wśród nich byli m. in. nadburmistrz Kolonii, Konrad Adenauer, przemysłowiec i bankier, Walter Rathenau, artyści i pisarze, Max Libermann czy Gerhard Hautpmann, wybitny dowódca, Paul von Hindenburg, architekt, Fritz Schumacher). Związek stawiał sobie za cel stworzenie poprzez czczenie poległych \”wspólnoty narodowej\” (Volksgemeinschaft), która miała wieść ku jedności znoszącej różnice klasowe i światopoglądowe. Za wroga tak pojętej wspólnoty uważano demokrację parlamentarną, którą należało zwalczać jako przeszkodę na drodze do odwetu za przegraną. Śmierć żołnierzy na polu walki traktowano jako ofiarę na rzecz ojczyzny (niemieckie określenie ofiary, \”Opfer\”, ma podobne znaczenie do polskiego) i poddawano sakralizacji. Etos żołnierza stawiano za przykład i zachęcano do naśladownictwa. Ponadto śmierć miała być przykładem najwyższego poświęcenia dla \”wspólnoty\”. Pytań o powody wybuchu wojny nie stawiano. Natomiast uważano, że obowiązkiem wspólnoty żyjących jest dbanie o groby poległych, by w sposób symboliczny, ale i praktyczny podkreślać związek żyjących ze zmarłymi. \”(Opieka Związku nad grobami poległych) łączy – czytamy w pierwszym apelu skierowanym do przyszłych członków w 1920 r. – naród w czynnej pracy i w ten sposób stanowi wyraz zjednoczonej woli narodu (…). Związek oczekuje, że wszyscy obywatele (Volksgenossen), bez różnicy poglądów i przynależności partyjnej, złączą się i będą dążyć do tego, by osiągnąć ojczyźniane i etyczne cele\”

\"\"

Ideologia prymatu jedności narodowej znalazła swe potwierdzenie w praktycznych działaniach Związku. Likwidowano pojedyncze groby i tworzono masowe, by w ten sposób wyrazić \”całkowite poświęcenie jednostki\” dla wspólnoty narodowej. W miejscach pochówku sadzono drzewa, które miały skrywać grozę wojny i symbolizować zwycięstwo życia – Natury – nad śmiercią. 

Tworzenie cmentarzy było jednym z naczelnych zadań Związku. Możliwości w tym zakresie zwiększyły się po podpisaniu z Francją dwustronnych porozumień w 1926 r. Odtąd działania Związku koncentrowały się także na Francji, natomiast grobami w innych krajach zajmował niemiecki Auswärtiges Amt.

\"\"

Ilość członków Związku stale rosła. Byli oni zorganizowani w oddziały miejscowe, powiatowe i krajowe. W 1920 Związek liczył 10 tys. członków, w 1930 r. – 138 tys. Poza tym członkami były też liczne miasta i inne organizacje, np. kombatanckie. W czasach III Rzeszy liczba członków zwielokrotniła się. W 1937 r. Związek liczył już 465 tys. osób, podczas II wojny liczba ta przekroczyła 2 mln. osób. W okresie narodowo-socjalistycznym Związek podporządkowano nowemu systemowi. W 1933 r. zmieniono statut i wprowadzono tzw. zasadę wodzowską (Führerprinzip). W sprawozdaniu rocznym Związku za 1935/36 opublikowano list wodza III Rzeszy, Adolfa Hitlera \”Uważam za honorowy obowiązek rządu Rzeszy aktywne wspieranie (opieki nad grobami i uczczenie poległych – KR) przez Związek; mojej osobistej pomocy możecie być Państwo pewni\”. W tym okresie uwzględniono kolejne grupy ofiar. Doszli do nich zabici podczas tzw. puczu Hitlera. Rozbudowa cmentarzy nabrała rozmachu. Tworzono cmentarze wojenne oraz miejsca pamięci (Ehrenmale) poświęcone poległym członkom freikorpsów. W czasie II wojny Wehrmacht przejął od Związku tworzenie cmentarzy wojennych.

\"\"

Po katastrofie wojennej Związek odrodził się w 1946 r. (od 1951 r. siedzibą organizacji jest Kassel). Problem pamięci o kolejnych milionach poległych był przecież jak najbardziej żywy i dotykający niemal wszystkie niemieckie rodziny. W 1951 r. liczba członków wynosiła 480 tys., w 1960 – 640 tys. (w latach 70. Nastąpił spadek, ale i tak obecnie Związek liczy ponad 400 tys. członków). Po II wojnie zaszły w organizacji radykalne zmiany, nie tylko na gruncie denazyfikacji, ale i wykorzenienia przesłania nacjonalistycznego. Mimo to w NRD działalność organizacji nie była możliwa. Związek zajmuje się nadal opieką nad grobami, przy czym podkreśla wagę i znaczenie przesłania pokoju i pojednania. Dużą wagę przykłada też do wychowywania młodzieży. Już w 1960 r. Związek wystartował z ważną akcją \”Pojednanie ponad grobami\” (Versöhnung über die Gräber), do której zaproszono młodzież z różnych krajów. Wspólna praca na cmentarzach wojennych w Niemczech i zagranicą miała zbliżać młodych ludzi i rodzić refleksję nad skutkami wojen. Innymi zadaniami po II wojnie światowej było informowanie bliskich o miejscach spoczynku, pomoc w ekshumacjach. Od lat 50. XX w. organizowano pomoc dla krewnych w docieraniu do odległych cmentarzy wojennych.
\"\"

 Obok opieki na cmentarzami głównym zadaniem Związku od lat 20. XX wieku było organizowanie obchodów DŻN. Pomimo różnych prób, nie udało się wprowadzić DŻN do kalendarza świąt państwowych. Posłowie partii centrowych i prawicowych zgłaszali w Reichstagu przed 1933 r. projekty uchwalenia oficjalnego Dnia Żałoby Narodowej (Centrum, DVP i DNVP). Próby te kończyły się fiaskiem. Na przeszkodzie stały względy polityczne, ale i proceduralne (brak było zgody między posłami, czy uchwalenie takiego święta jest w gestii Rzeszy, czy krajów), terminowe (różne obchodzenie świąt tego typu przez Kościoły w Niemczech w zależności od regionu). Dało to pole inicjatywie Związku. Postawił on sobie w związku z tym dwa cele. Raz do roku chciał zwrócić uwagę na problem opieki nad cmentarzami wojennymi (m. in kwestowano na utrzymanie cmentarzy) oraz wzmacniać pamięć o poległych. W 1920 r. w Berlinie z inicjatywy oddziału monachijskiego walne zgromadzenie członków uchwaliło \”Dzień Żałoby Narodowej\”. Jako termin wybrano pierwszą niedzielę Wielkiego Postu (Invocavit), w 1926 r. przełożono obchody na drugą niedzielę. Wybór ten niósł z sobą symboliczne znaczenie. Niedziela ta (Reminiscere) bardziej nadawała się do wspominania, czczenia pamięci poległych. Ponadto obchody wczesną wiosną miały podkreślać odradzanie się po zimie przyrody do życia, a kontekst religijny pogłębiał fakt, iż zwieńczeniem postu było Zmartwychstanie Chrystusa. 

\"\"

Od 1925 r. obchody DŻN organizowano w całych Niemczech. Związek stworzył w przestrzeni publicznej fakt dokonany. Wprawdzie rządy Republiki Weimarskiej nie uznawały tego dnia za święto państwowe, uczestniczyły jednak w jego obchodach. Już w 1922 r. główne obchody odbyły się w Berlinie w Reichstagu. Po pożarze Reichstagu (27 lutego 1933 r.) przeniesiono uroczystości do Opery (Staatsoper) na Unter den Linden. Od 1926 r. główne uroczystości przekazywano przez radio, które szybko upowszechniało się w niemieckich domach. W ten sposób obchody, jak i ich inicjatorzy stali się coraz bardziej popularni. Uroczystości stawały się przejawem tak ważnej dla Związku wspólnotowości narodowej \”Jako nadzwyczaj skuteczne okazało się – pisał w sprawozdaniu z \’Dnia Żałoby Narodowej\’ w 1926 r., Eulen –, że przemówienie naszego prezydenta w sali plenarnej Reichstagu przez radio zostało upowszechnione na całym obszarze Rzeszy. W wielu miejscowościach ludzie zgromadzeni na placach słuchali słów przestróg… (…) Kto uczestniczył w obchodach, czy to bezpośrednio, czy przy radioodbiorniku, nie zapomni tego\”.

\"\"

Świętem państwowym uczynili \”Dzień Żałoby Narodowej\” naziści. 27 lutego 1934 uchwalono ustawę o świętach państwowych (Feiertagsgesetz). Kilka dni wcześniej zmieniono nazwę na \”Dzień Pamięci o Bohaterach\”. Ministerstwo propagandy zaleciło rządom krajowym \”przedsięwziąć odpowiednie środki do godnego uczczenia tego dnia i szczególnie zabronić wszystkich rozrywek\”. Odpowiedzialnymi za organizację były odtąd ministerstwa propagandy i spraw wewnętrznych. W 1939 roku zmieniono także termin obchodów. Wybrano dzień 16 marca, \”Dzień Wolności Zbrojeń i Rozbudowy Armii\” (ogłoszony przez Hitlera w 1935 r.). W ten sposób \”Dzień Żałoby Narodowej\” przestał być łączony z kontekstem religijnym. 

\”Dzień Pamięci o Bohaterach\” naziści wykorzystywali dla propagandy nowej narodowej ideologii. W 1933 r. właśnie w tym dniu uznano flagę nazistowską za równoważną z dotychczasową flagą Rzeszy, Reichswerze przyznano okolicznościową odznakę, w całej Rzeszy organizowano \”ślubowanie\” wierności NSDAP. W 1935 r. wprowadzono obowiązek służby wojskowej, w 1936 zajęto Nadrenię i pogwałcono postanowienia Traktatu Wersalskiego. 16 marca dokonano również anszlusu Austrii, „hańba” przegranej wojny została zepchnięta w cień. Uroczystości kontynuowano także w następnych latach, czcząc pamięć żołnierzy coraz liczniej oddających życie – jak głoszono oficjalnie za „Wodza i Ojczyznę”.

Po II wojnie światowej powrócił \”Dzień Żałoby Narodowej\”, ale obchodzono go jedynie w Republice Federalnej Niemiec. W NRD odbywały się obchody \”Dnia Ofiar Faszyzmu\” organizowane przez \”Stowarzyszenie Ofiar Faszyzmu\” (po jego rozwiązaniu w 1953 r. organizację przejęła Rada Narodowa Frontu Narodowego). W czasie obchodów wspominano jedynie komunistycznych członków ruchu oporu, poległym żołnierzom niemieckim nie poświęcano żadnej uwagi. Obchody organizowano 12 września, a od 1966 r. 10 września. 

Początkowo w RFN powrócono do obchodzenia \”Dnia Żałoby Narodowej\” w drugą niedzielę Wielkiego Postu (Reminiscere). Jednak z powodu negatywnych skojarzeń historycznych, ministerstwo spraw wewnętrznych wydało 22 lutego 1952 r. zalecenie krajom związkowym, by obchodzić ten dzień w drugą niedzielę przed adwentem. Dzień był ponownie świętem państwowym, w czasie którego zakazano wszelkich \”rozrywek\”. Zalecono rozgłośniom radiowym dostosowanie programu do okoliczności. Od 1950 r. \”Dzień Żałoby Narodowej\” organizowano w Bundestagu, mającym swą siedzibę w stolicy „republiki bońskiej”. Znaczną rolę w tych obchodach odgrywał reaktywowany Związek. Główne uroczystości transmitowano przez radio, potem telewizję. 

\"\"

Centralne obchody miały przed wojną charakter silnie zrytualizowany. Zwykle zaczynały się w południe muzyką i przemówieniami. Śpiewano m.in. \”Lied vom guten Kameraden\” Ludwiga Uhlanda (1787-1862), pieśń z okresu wojen napoleońskich (wprowadzoną do scenariusza święta w 1927 r.). Mówi o przyjaźni między żołnierzami, która jest kontynuowana także w zaświatach. Wspólnota towarzyszy broni właściwie przesłania tragedię wojny i śmierci. Ważną częścią było przemówienie, w którym podejmowano wątki z przeszłości. Uroczystości kończył dźwięk werbli, wspólne odśpiewanie na stojąco hymnu. W 1929 r. po uroczystościach Paul von Hindenburg, prezydent Rzeszy, przyjął paradę wojskową, a nad Reischstagiem przeleciała eskadra samolotów z czarnymi wstęgami. W całych Niemczech zabiły dzwony w kościołach. Od 1932 r. w DŻN na Nowym Odwachu (Neue Wache) na Unter den Linden, miejscu upamiętnienia poległych podczas I wojny światowej, Związek składał wieńce. Po II wojnie światowej obchody odbywały się w sali plenarnej Bundestagu. Wieniec składano na bońskim cmentarzu Nordfriedhof. Uroczystość okraszały utwory muzyki poważnej, np. kompozycje Bacha czy Haydna. Następnie wygłaszano przemówienie. W części końcowej wprowadzono nowy element, uczczenie zmarłych (Totenehrung). Od 1967 r. sformalizowano ten akt i zaproponowano konkretny tekst, niejako integrujący wszystkie ofiary ofiar wojen: żołnierzy i cywili, ofiary wojen ze wszystkich narodów.

\”Wspominamy dzisiaj żołnierzy, którzy zginęli w czasie obu wojen światowych, w wyniku ran lub zmarli w niewoli, mężczyzn, kobiety i dzieci, którzy stracili życie w swej ojczyźnie, wspominamy także – wszystkich tych, którzy w okresie rządów przemocy stali się ofiarami z powodu swych przekonań albo swej wiary albo zostali zabici tylko dlatego, że należeli do innego narodu albo rasy, wspominamy – mężczyzn, kobiety i dzieci, które zginęły wskutek wojny lub z powodu podziału Niemiec, uczestniczymy – w bólu rodzin poległych i zabitych ze wszystkich narodów, które musiały cierpieć podczas obu wojen albo do dziś muszą cierpieć z powodu wojen. Opłakujemy, jednak żyjemy nadzieją pojednania narodów i pokoju w świecie. W tym kierunku chcemy działać\”.

Na początku lat 50. śpiewano wspomnianą jeszcze pieśń Uhlanda, potem zrezygnowano z niej. Powróciła do scenariusza na początku lat 70. W tym czasie dodano też do obchodów \”minutę ciszy\”. Od 1983 r. śpiewa się też hymn niemiecki.

\"\"

Postulaty ogłoszenia osobnego dnia pamięci wypędzonych budzą kontrowersje. Zyskują one jednak wsparcie, czego dowodzi niedawna decyzja ogłoszona przez premiera Bawarii, Horsta Seehofera. Jest to dążenie mające wzmocnić martyrologiczne postrzeganie powojennych przymusowych migracji, w oderwaniu od kontekstu, którym jest II wojna światowa. Problem ten już był wielokrotnie podejmowany. Dwa lata temu zaproponowano, by uczynić takim właśnie dniem rocznicę podpisania tzw. Karty Niemieckich Wypędzonych (5 sierpnia 1950 r.). Przez Niemcy przeszła fala krytyki i ostatecznie zarzucono ten pomysł. W ostatnich dniach ponowiły się ponowne próby. Podobnie jak wtedy, tak i dzisiaj uważam, że tą kategorię ofiar można uczcić w sposób godny w ramach istniejącego już Dnia Żałoby Narodowej. Uroczystość ta przechodziła różne koleje losu, jej historia jest częścią historii Niemiec w XX w. Jest dniem zadumy i przypomnienia, że ofiary narodu niemieckiego, choć wielkie, nie były jedynymi i największymi, i że są skutkiem strasznych wojen rozpoczętych przez same Niemcy.

\"\"

Cytaty zaczerpnąłem:

Jan-Henrik Meyer, Die Reden zum Volkstrauertag bzw. Heldengedenktag 1922–1989, Magisterarbeit Humboldt-Universität zu Berlin, Berlin 2001.

Zob. także: 

Thomas Peter Petersen, Geschichte des Volsktrauertages, 2. erweiterte Aufl., Kassel, b.r.w.

 

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i ... / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und ...

Skomentuj