Dziel(o)ny entuzjazm?

Rankiem rozmowa w Radio Wrocław o wydarzeniach 1989 r. i realizowanym projekcie: multimedialna mapa miejsc pamięci Wrocławia w 1989 r. Z zapałem przekonywałem do nowej jakości w upamiętnianiu wydarzeń przełomu 1989 r. Chyba po raz pierwszy zwracamy baczniejszą uwagę na znaczenie kompromisu w ukazywaniu polskiej „refolucji” tego „roku cudów“. Bez zgody ówczesnych władz na reformy, opozycja nie byłaby w stanie dokonać tak daleko idących przekształceń. Ogromną rolę odegrało społeczeństwo, które w jednoznaczny sposób opowiedziało się za potrzebą zmian i tym samym wsparło działania opozycyjnej elity, aktywnie i odpowiedzialnie włączyło się w ten proces. Powstaje pytanie, czy po tej erupcji fajerwerków rocznicowych – od razu napiszę jak najbardziej uzasadnionych – za kilka dni będziemy jeszcze chcieli jakoś szczególnie pamiętać o tych wydarzeniach. Projekt multimedialnej mapy miejsc pamięci Wrocławia w 1989 r., który współtworzę, może być takim materialnym uchwyceniem kształtu naszej pamięci.


Foto: strona internetowa multimedialnej mapy Wrocławia w 1989 r.

Dobrze pamiętam jeszcze obchody rocznicowe z 2009 r. Poprzedziły je długie spory o program imprez. 20 rocznica zmian przeszła dość cicho, więcej uwagi poświęcono rocznicy wybuchu II wojny światowej. Obchody te pokazywały, że istnieje duży problem. Słowem-kluczem do zrozumienia tych dylematów był kompromis. Tak się w dziejach Polski złożyło, że nasi przodkowie nie cenili zbytnio tej wartości lub też nie dane im było jej praktykować (do kompromisu trzeba dwojga…). I nawet jeśli odnoszono klęski, których – jak wiadomo – było sporo, potrafiono przekuć to w chwałę i mit.

Próby praktykowania innych dróg do niepodległości, jak choćby „praca organiczna“ , „praca u podstaw“, nie otoczyliśmy takim uznaniem i glorią. To była tylko pragmatyczna konieczność. Po 1989 r. kompromis, jaki zawarły władze i opozycja, przez pewną część Polaków był odebrany (i takie oceny można spotkać i dzisiaj) właściwie jako kapitulanctwo, a dokonane wtedy zmiany uznano co najmniej za niewystarczające. W 2009 r. trwałość tego sporu  można było świetnie zaobserwować.

Ten rok przyniósł jednak sporą niespodziankę. Być może jest to związane nie tylko z większym dystansem i dojściem do głosu nowej, już urodzonej po 1989 r., generacji Polaków. Być może jest to też wynik naszej dziesięcioletniej obecności w Unii Europejskiej. Zwłaszcza w ostatnich latach zaczęliśmy się coraz częściej przekonywać do zalet prowadzenia czasem twardych, ale za każdym razem respektujących partnera negocjacji, upartego szukania wspólnego rozwiązania.  Mocne podkreślenie historycznego faktu, iż początki zmian wzięły się z ruchu Solidarność jest uzasadnione i bardzo potrzebne, nie tylko dla odbioru Polski za granicą, ale dla nas samych. Polska, największy kraj bloku wschodniego, po dekadzie zmagań, politycznych represjach, załamaniu gospodarczym, weszła na drogę rozmów dwóch antagonistów.  Polskie przemiany bacznie obserwowano w krajach sąsiednich, były odbierane jako sygnał, zachęta, model.

Należy się cieszyć, że w tym roku znaleziono atrakcyjną formułę świętowania obchodów rocznicowych. Zwrócenie uwagi na „okrągły stół“, a teraz na wybory 4 czerwca jest sukcesem także medialnym. Wydarzenia w Polsce zepchnięto przecież w cień zburzenia muru w Berlinie, teraz nasz mało spektakularny okrągły stół może konkurować z tym ikonicznym symbolem zmian. W miejsce obalania proponujemy budowanie… Autostrada A2, od dziś „Autostrada Wolności“, pomost między Polską a Zachodem, szlak transportowy, ale i symbol łączności kulturowej, politycznej, rozwoju ostatnich dekad, awansu Polski, jak i jej zbliżenia z sąsiadami z Zachodu, reprezentowanymi przez prezydenta RFN, Joachima Gaucka i prezydenta Polski, Bronisława Komorowskiego. Uścisk obu prezydentów, dawnych opozycjonistów, był pięknym gestem, mimo dość „technicznego“ tła.  Na miły cień posadzonego dziś Dębu Wolności trzeba trochę poczekać.

Nie należy jednak – tak mi się wydaje – poprzestać jedynie na obchodach rocznicowych. Być może jedną z form zatrzymania na dłużej w przestrzeni publicznej wydarzeń roku 1989 jest tworzona we Wrocławiu multimedialna mapa pamięci. Projekt jeszcze trwa, uczestniczy w nim kilka ważnych instytucji, tak naukowych, społecznych, jak i przedstawiciele najważniejszych mediów. Kilka danych liczbowych: projekt ruszył 15 kwietnia b.r. Na mapę naniesiono 50 indywidualnych wspomnień, w archiwum umieszczono liczne materiały źródłowe: fragmenty artykułów prasowych, unikalne zdjęcia. Prawie 30 plików audio gotywych jest do  odsłuchania w każdej chwili. Rzut oka na mapę pokazuje, że większość miejsc związana jest z centrum miasta. Nie może być inaczej. To właśnie tu odbywały się główne demonstracje, podejmowano decyzje o tworzeniu komitetów Solidarności itd. Stronę otworzono dotąd 40 tys. razy, tzw. „unikatowych“ użytkowników jest 3500.

Od samego początku był to projekt skierowany do mieszkańców miasta. To oni zostali wezwani do wypełniania mapy swoimi miejscami pamięci. Czas na krótkie podsumowanie projektu. Należy zauważyć, że pomysłodawcy nie posiadali środków na promocję i nie prowadzili akcji promocyjnej na duża skalę. Mimo to udało się dotrzeć do ponad 3 tys. osób. W ostatnich dniach wzrosło zainteresowanie stroną. Pojawiły się też pierwsze wpisy  tzw. zwykłych wrocławian. To świetnie, liczymy jednak na więcej! Być może jednym z powodów większego zainteresowania jest wzrost ilości materiałów zamieszczonych na stronie. Obyśmy mieli do czynienia z efektem „kuli śnieżnej“! Zatem – rodacy do piór i mikrofonów!

Niezależnie od tego już teraz warto się zastanowić, czy inne miasta w Polsce nie mogłyby pójść śladem Wrocławia. W ten sposób można byłoby pozyskać ciekawe materiały, a napewno stworzyć jeszcze jedną ważną opowieść o mieście i pozytywny element identyfikacyjny. Może też być dobrym przykładem wykorzytania nowych mediów w lokowaniu historii w przestrzeni miejskiej.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i ... / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und ...

Skomentuj