Dwa stawy i jedna kaczka

Krótki wypad do teściów na Wyszki. Po drodze kilka stacji. W Wojnowicach wypatrzyłem mój ulubiony rododendron Germania. Nadal brak jest Polonii. Być może kiedyś się doczekam. Dzisiaj krótki wypad do Gorzanowa. Część pałacu zastawiona jest rusztowaniami. W parku duże zmiany. Nie minął rok od międzynarodowej konferencji, a zapowiedziane zmiany są konsekwentnie realizowane.

Pogoda w długi weekend dopisuje. W górach piękne słońce i żywa zieleń. Jest to wystarczająca rekomendacja do długich spacerów. Wpradzie czytam teraz rozprawę doktorską, ale odkładam ją raz po raz na bok, choć czeka mnie ponad 600 stron tekstu. Natura jest silniejsza. W Kotlinie Kłodzkiej jest gdzie się zaszyć, nie będąc przez nikogo nagabywanym.

Przed południem zajechaliśmy do naszego ulubionego Gorzanowa. Słyszeliśmy o postępach prac w przyzamkowym ogrodzie. Zamkowi i jego otoczeniu poświęcono dużą konferencję w ubiegłym roku. Zgromadziła specjalistów z kraju i zagranicy. Już wtedy nie wierzyłem własnym oczom. W pamięci miałem tak zdewastowany zamek, że wejście na jego teren było niebezpieczne. W każdej chwili należało się liczyć ze spadającą dachówką czy tynkiem. Pałac otrzymał nowy dach, po gruzie nie było ani śladu. Z jednym z uczestników konferencji, prof. Arno Herzigiem mogliśmy przejść się korytarzami pałacu, szukając śladów dawnej swietności.

Po roku widać, że prace renowacyjne stale są kontynuowane. Przy rusztowaniu krzątali się robotnicy. Odbudowano część muru parkowego. Sam park oczyszczono i odtworzono dawny system wodny: stawy i łączące je kanały. Przy wejściu do parku powitała nas dzika kaczka, która czuła się nawyraźniej zadomowiona. Może niedługo pojawią się łabędzie znane z przedwojennych pocztówek…

 

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

Skomentuj