Długie weekendy

Zapowiedź długich weekendów jednych wprawia w stan euforii, innych apatii. Optymiści wierzą, że przez tych kilka wolnych dni można będzie zrealizować krótkie plany, nadrobić kilka zaległych spraw. Czasami myśl, że nie wszystko i tak uda się zrealizować, jest kontraproduktywna. Właśnie kończy się taki weekend. Był on inny od dotychczasowych. Na pisanie zaległych tekstów nie było czasu, także sięgnięcie po książkę (nie mówiąc o odkładanym stale posprzątaniu pokoju…) pozostało w strefie zamiarów. Nieoczekiwanie odwiedzili nas przyjaciele z Włoch, postanowiliśmy więc rzecz jasna pokazać im Dolny Śląsk. Jednocześnie była to dla nas podróż w przeszłość.

2016-05-03_dlugie_weekendy_1 (1 von 1)
Przedłużony weekend majowy w tym roku obfitował w różne wydarzenia. Przejechałem setki kilometrów po Dolnym Śląsku. Zatrzymałem się w miejscach, które mają znaczenie historyczne, które warto zobaczyć lub przez które po prostu wiodła droga. Okazją była wizyta naszych przyjaciół z Włoch. Postanowiliśmy opracować dla nich program topowych miejsc regionu. W Polsce byli po raz pierwszy, koniecznie chcieli zobaczyć ojczyznę papieża Wojtyły (pokazaliśmy na mapie, Wadowice to jednak nie rzut beretem od nas). Przed laty nasz gość, Andrea, będąc burmistrzem miasteczka, witał Ojca świętego. Zawsze z dumą pokazuje zdjęcie, które dokumentuje ten fakt. No cóż, Dolny Śląsk to raczej terra incognita dla obcokrajowców (ani nie region Wojtyły, ani nie Wałęsy), może poza Niemcami.

2016-05-03_dlugie_weekendy_3 (1 von 1)

Przez te kilka dni mieliśmy okazję poznać zalety lokalnej kuchni, posłuchać opowieści przewodników, postać w kolejce po bilety do parku narodowego Gór Stołowych (Szczeliniec zatłoczony jak Krupówki). Zawiodła nas nieco gastronomia we Wrocławiu. Kolację zjedliśmy w jednej topowych restauracji w rynku. Smacznie, ale nie za obficie i ceny z tzw. sufitu. A na talerzach nie cudzoziemskie rarytasy, a grillowana wieprzowina, kiełbasa, pieczone ziemniaki z buraczkami… Na szczęście humory nam dopisały, w końcu ważna była atmosfera, mimo iż nasz portfel stał się znacząco chudszy. Czysty barszcz z uszkami został aprobująco przyjęty przez włoskie podniebienia.

2016-05-03_dlugie_weekendy (1 von 1)

Przejażdżki po Dolnym Śląsku były częściowo powrotem po latach do znanych miejsc. Trochę żałuję, że nie ma już wyjazdów studyjnych dla studentów historii. Z dużym sentymentem wspominam nasze wyprawy sprzed lat po Dolnym Śląsku. Wynajętym autokarem docieraliśmy do różnych miejsc. W ten sposób poznawało się miejsca historyczne, o których czytaliśmy wcześniej lub słuchaliśmy na wykładach. Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że do wielu miejscowości nigdy już później nie zawitałem. Nie był to wynik wyłącznie braku zainteresowania, lecz nie było mi – jak to się czasem określa – po drodze. Wybierając trasę, świadomie chcieliśmy wrócić do miejsc, które znaliśmy sprzed laty, w dodatku nieraz w opłakanym stanie.

2016-05-03_dlugie_weekendy_7 (1 von 1)

Po latach bardzo się zmieniły. I była to zmiana na korzyść. Nabrały blasku, prezentują się pięknie lub przynajmniej zapowiadają, że takie już niedługo się staną. W dodatku są tłumnie odwiedzane, budzą zainteresowanie wielu turystów. I do tego wspaniały dolnośląski krajobraz, pełen teraz świeżej zieleni młodych liści i żółci pól rzepaku. Gdyby jeszcze słońce częściej wyglądało zza chmur, podróżowalibyśmy prawie jak po arkadii…

2016-05-03_dlugie_weekendy_6 (1 von 1)

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

Skomentuj