Czy tylko w spiżu?

Przed kilkoma dniami zrobiłem małą sondę wśród studentów historii na temat polskiego pomnika w Berlinie. Interesowała mnie odpowiedź na trzy pytania: czy taki pomnik powinien powstać, jeśli tak, to gdzie i co ma wyrażać? Odpowiedzi nie zaskoczyły mnie, prezentowały różne sposoby widzenia, ale też potwierdziły konieczność wszczęcia poważnej debaty na ten temat. 

W sondzie wzięła grupa 22 studentów, z którymi przez cały semestr spotykałem się na zajęciach z historii Niemiec w XIX i XX wieku.  Zdecydowana większość udzieliła na postawione pytania twierdzące odpowiedzi. Można je podzielić na dwie grupy. W pierwszej znalazły się głosy opowiadające się za utworzeniem pomnika polskiego, w drugiej postulowano budowę polsko-niemieckiego monumentu. Wspólne było postrzeganie Polaków jako ofiary i ta narracja – w sposób wyłączny lub jako jeden z dwóch elementów – winna dominować w sposobie realizacji przyszłego pomnika. 



Studenci uważali, że „Niemcy powinni odpowiedzieć za zbrodnie na narodzie polskim. Jeżeli nie są w stanie naprawić swych błędów, powinni przynajmniej o nich pamiętać„. Inicjatorem budowy takiego pomnika winna być strona polska. „Dlaczego ktoś miałby dbać o pamięć i uczczenie polskich ofiar, skoro sami o to nie dbamy„. Część była zdania, że pomnik taki winien ukazywać i przeszłość relacji polsko-niemieckich, i teraźniejszość. Zdawano sobie sprawę, że relacje te w przeszłości nie były łatwe, Polacy i Niemcy wiele jednak zrobili dla przezwyciężenia dziedzictwa trudnej historii. „Pomnik powinien symbolizować tą ciężką przeszłość, ale i sugerować właśnie to, że i Polska i Niemcy po wielu latach starają się rozmawiać o tym, co było, ale przede wszystkim o tym, co jest„.



Dla niektórych studentów budowa pomnika dla jednego narodu to było za mało. Proponowano stworzenie centrum, w którym można byłoby upamiętniać aliantów, organizacje ruchu oporu, ludność cywilną. Inni studenci podkreślali wielokulturowy charakter stolicy Niemiec. Część studentów uważała, że pomnik należy się nie tylko Polakom, ale także i Niemcom. Miało to być w ich rozumieniu pogłębienie procesu pojednania. Jeden ze studentów zaproponował „Pomnik przebaczenia polsko-niemieckiego. Więzień Auschwitz i niemiecki wygnaniec„. Inny poszedł jeszcze dalej. Warto przytoczyć większy fragment jego wypowiedzi: „(…) Pomnik upamiętniający polskie ofiary II wojny światowej powinien powstać i zostać umiejscowiony w centrum Berlina. (…) Monument powinien zawierać czytelne oznaczenie tożsamości ofiar i czasu, w jakim te wydarzenia miały miejsce. Wartym rozważenia jest koncepcja dwóch pomników (…) – jeden upamiętniający polskie ofiary, który stanie w Berlinie, drugi upamiętniający niemieckie ofiary, umiejscowiony w Warszawie. Byłby to kolejny krok na drodze do polsko-niemieckiego pojednania, którego celem jest kultywowanie pamięci, jednak bez szowinizmu i ksenofobii„. 


Inne odpowiedzi nie negowały konieczności budowy pomnika, zastanawiano się natomiast nad jego formą. Rozważano, czy klasyczne, monumentalne pomniki mogą spełniać jeszcze swoje funkcje. Proponowano w tym kontekście stworzenie instalacji, która mogłaby być bardziej interesująca dla wielu odbiorców. Forma musiałaby być wybrana przez fachowców i wpisywać się w otoczenie. Dla części respondentów miało to być „interaktywne, centrum informacyjne, a nie pomnik„. Proponowano też – wzorem brytyjskim – stworzenie murali na ścianach kamienic o tematyce historycznej. Jeden ze studentów proponował prezentację świetlną. Miała ona przedstawiać „daty aneksji i najazdów oraz liczby ofiar poszczególnych państw i narodów„.


Jedynie nieliczne głosy były przeciwne stawianiu jakichkolwiek pomników. Symptomatyczny jest głos jednego ze studentów z tej grupy: „Nie ma takiej potrzeby. Myślę, że powodowałoby to dodatkowe zgrzyty i niesnaski. (…) Naród niemiecki już wystarczająco odpokutował za swe zbrodnie i nie ma sensu tych spraw dalej roztrząsać. Trzeba żyć teraźniejszością i skupić się na obecnej współpracy„. 



Niezależnie od zgłoszonych tu propozycji, które stanowią jedynie mały sondaż i wskazują jedynie na pewne tendencje, wydaje się rzeczą ważną odpowiedzenie na pytanie, czy tematem dominującym przyszłego pomnika (raczej winno się mówić o miejscu pamięci) mają być ofiary i dyskurs z nimi związany, czy walka Polaków o niepodległość, ich tradycje i wkład w wolność innych państw i narodów, także Niemiec. Dobrym punktem wyjścia do dyskusji może być propozycja niemieckiego opozycjonisty Markusa Meckela, który dla swej koncepcji wykorzystał motto z obecnego postumentu: „Za naszą i waszą wolność„.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

  1. Mateusz Matuszyk

    Trochę to przerażające, że pokolenie dzisiejszych studentów historii chce aby narracja monumentu w stolicy naszego zachodniego sąsiada dotyczyła ofiar. Pokusiłbym się o pytanie: Dlaczego? Być może zadał je Pan podczas dyskusji. Jeśli tak prosiłbym o przykłady odpowiedzi jakie padły. W mojej ocenie wydźwięk narracji takiego pomnika powinien być pozytywny i trafiać zarówno do Polaków jak i do Niemców. Wydaje mi się, że pójście w stronę koncepcji którą zaproponował Markus Meckel (Centrum polsko-niemieckie) jest bardzo sensowne. Mielibyśmy wówczas miejsce, w którym faktycznie zachodziłby dialog i dyskusja na temat problemów wynikających ze wspólnej przeszłości. Tymczasem sfinansowanie kolejnej instalacji artystycznej wszelkiej formy wyznaczy tylko miejsce, w którym politycy raz do roku będą składać kwiaty.

    • Muszę Pana rozczarować. Trochę zabrakło mi czasu. Sondę zrobiłem na ostatnich zajęciach, dyskusja nie odbyła się z braku okazji. Po opublikowaniu wpisu liczyłem na jakieś reakcje z ich strony, ale jak dotąd cisza. Studenci teraz co innego mają na głowie. Zaliczenia, sesja, zaliczenia, sesja… A może zakuć, zdać i zapomnieć?

Skomentuj