Czy musimy stale zaczynać od nowa?

Minęły już pierwsze dni od wyboru nowego prezydenta Polski. Media zarzucają nas kolejnymi analizami. Dowodzą jedynie, że przede wszystkim część z nich została zaskoczona wynikiem głosowania. Przyznam, że przestałem je już czytać. W końcu trzeba zająć się też prozą życia, egzaminy licencjackie i magisterskie tuż tuż. Wśród komentarzy starałem się przede wszystkim wyławiać te dotyczące relacji polsko-niemieckich. Dzisiaj trafiłem na jeden z bardziej obszernych tekstów. Myślę, że warto się nad nim dłużej pochylić i nieco się zastanowić. Kto wie, czy autor nie popełnił tego samego błędu, który często pojawia się po zmianie u sterów władzy. Czy zmiana ta musi nieodmiennie oznaczać wywrócenie dotychczasowej polityki zagranicznej, w tym przypadku na odcinku polsko-niemieckim, do góry nogami?

Zmiany polityczne w demokracji są czymś oczywistym, normalnym, w wielu sytuacjach pożądanym. Jedni odchodzą, drudzy przychodzą. Wybór nowego prezydenta w Polsce związanego z dotychczasową główną partią opozycyjną znów postawił pytanie o kierunek polityki zagranicznej. Rzecz jasna wynika to z ocen polityki PiS w krótkim – i jak dowodzą autorzy wspomnianych analiz już zapomnianym – okresie rządów tego stronnictwa. Wielu komentatorów wieszczy, że wybór ten będzie oznaczać izolację Polski na arenie międzynarodowej, nieuchronne pogorszenie się relacji z niektórymi sąsiadami, zwłaszcza z Niemcami. Jest taka możliwość, ale chyba dzisiaj trudno bezapelacyjnie wyrokować, że tak się stanie. Czy każda zmiana musi oznaczać wywrócenie dotychczasowej polityki zagranicznej do góry nogami?

Trafiłem dziś na ciekawą analizę relacji polsko-niemieckich i stojących przed nimi wyzwań. Autor, dziennikarz i komentator spraw międzynarodowych, Jacek Stawiski, główny temat swego tekstu ujął w ten sposób: Polska-Niemcy: nowy konflikt czy nowe otwarcie? Po lekturze zacząłem się poważnie zastanawiać, czy relacje te musimy ciągle rozpatrywać na zasadzie alternatywy. Czy stale na nowo musimy formułować naszą politykę wobec niemieckiego sąsiada niejako odbijając się „od ściany do ściany”?

Stan stosunków polsko-niemieckich regularnie poddawany jest analizie, choć generalnie ocenia się je jako bardzo dobre. Kilka lat temu, w związku z okrągłą rocznicą podpisania układu o dobrym sąsiedztwie, dokonano przeglądu różnych spraw wymagających większej aktywności i roztrzygnięć. Powstał wykaz ok. 100 pozycji, które miały być przedyskutowane w następnych latach. Stworzenie takiej listy, a zwłaszcza zapowiedź dyskusji, powitałem z dużym entuzjazmem.

Po tych kilku latach owa lista nie straciła wcale na aktualności, co trochę martwi. Wiele wymienionych przez autora spraw znajduje się w tym wykazie i już wtedy dostrzegano potrzebę krytycznego spojrzenia na nie. Nie oznacza to jednak, że próba ich rozwiązania wieść nas musi ku konfliktowi. Od wydarzeń, o których pisze autor, minęło osiem lat. Jeszcze nie tak dawno świętowaliśmy dziesięciolecie naszej obecności w Unii Europejskiej. W wielu sprawach podnoszonych na jej forum współpracujemy z Niemcami, w niektórych się z nimi spieramy. Jest to jednak jak najbardziej normalna sytuacja.

W tym roku będziemy obchodzić kolejną okrągłą rocznicę podpisania traktatu granicznego, a w przyszłym układu o dobrym sąsiedztwie. Uważam, że sprawą naturalną powinno być przyjrzenie się dotychczasowemu dorobkowi, ewaluacja zgłoszonych tam spraw. Naturalnie jest także miejsce na nowe propozycje. Jednak zakładanie, że te, które wysunie strona polska muszą prowadzić do konfliktu, jest przedwczesne. Jeszcze układ sił politycznych w naszym kraju nie jest przesądzony.

 

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

Skomentuj