25 minut w Bundestagu

Tyle trwała dyskusja w Bundestagu, która odbyła się kilka dni temu. Nie była poświęcona jednemu z aktualnych problemów, które nie schodzą z czołówek gazet, choć pewne ich odpryski można było i w niej odnaleźć. Na debatę nie zwróciły uwagi żadne media w Polsce, choć zwykle takimi problemami się interesują. Temat nie jest nowy, ciągnie się od wielu dziesięcioleci. Prawdopodobnie jest to ostatnia grupa poszkodowanych przez reżym narodowo-socjalistyczny, która nie doczekała się dotąd żadnego odszkodowania czy wsparcia ze strony Niemiec. Chodzi o żołnierzy Armii Czerwonej, których los w niemieckiej niewoli był szczególnie tragiczny. Skazani na powolną śmierć z wycieńczenia, zmuszani do pracy ponad siły, po wojnie traktowani byli w ZSRR jak zdrajcy, wywożeni do miejsc odosobnienia na długie lata, skazani na społeczną infamię i zapomnienie. Dopiero w 1995 r. doczekali się rehabilitacji. Dotąd, mimo ich bezsprzecznych cierpień w niewoli, wyłączeni byli z jakichkolwiek odszkodowań.

Historycy do dzisiaj nie są zgodni w szacunkach liczebności żołnierzy Armii Czerwonej, którzy dostali się do niewoli po agresji Niemiec hitlerowskich na ZSRR w czerwcu 1941 r. Podaje się najczęściej 5–6 milionów zatrzymanych. Dwa miliony straciło życie już w pierwszych miesiącach niemieckiej okupacji. Kolejne 1,3 miliona w następnych latach wskutek głodu, chorób, zimna, robót przymusowych i masowych rozstrzeliwań.

Jeńcy radzieccy byli ofiarami konsekwentnie wcielanej w życie polityki nazistów, polegającej na toczeniu na Wschodzie wojny totalnej, połączonej z eksploatacją i stopniową eksterminacją Słowian. Wojna na Wschodzie była, co podkreślano we wszystkich wystąpieniach w Bundestagu, odmienna od tej, którą prowadzono na Zachodzie, a w zbrodniach uczestniczył także Wehrmacht, o czym w Niemczech przypomniano dopiero w drugiej połowie lat 90. (przy okazji tzw. Wehrmachtsaustellung). „Skalkulowane mordy“ (Kalkulierte Morde)zatytułował swoją książkę na temat okupacji Białorusi jeden z niemieckich historyków średniego pokolenia, Christian Gerlach. Znajdujemy w niej cytat szefa służb kwatermistrzowskich, Eduarda Wagnera, który miał powiedzieć, że „niepracujący jeńcy powinni umrzeć z głodu“.

Jednak dość szybko z powodu coraz bardziej odczuwanego braku rąk do pracy odroczono wyniszczenie jeńców na rzecz deportacji ich na roboty do Rzeszy. Podobny los spotkał dziesiątki tysięcy cywili z ZSRR. Warunki w obozach przejściowych i stalagach były katastrofalne. Jeńcy byli pozbawieni jakiejkolwiek ochrony prawnej, którą gwarantowały Konwencje Genewskie. Kilka dni przed atakiem na ZSRR główne dowództwo Wehrmachtu wydało zarządzenie znoszące stosowanie konwencji wobec jeńców radzieckich. Względy rasowe i polityka eksterminacji były podstawą stosunku nazistów wobec tej grupy. Nawet gdy zdecydowano o wykorzystaniu mas jeńców w niemieckiej gospodarce, ich los pozostawał niezwykle ciężki.

Tych, którzy przeżyli gehennę niewoli, po powrocie do ZSRR poddano nowym represjom. Reżym Stalina traktował ich jak wrogów, winnych – lub co najmniej podejrzanych – kolaboracji z nazistowskimi Niemcami. Jeszcze w 1941 r. Stalin wydał rozkaz nr 270, w którym uznał ich za „zdrajców ojczyzny“. Represje spotkały nie tylko ich samych, lecz także ich rodziny. Wielu jeńców kolejne lata spędziło pracując przymusowo tym razem w radzieckich łagrach.

W RFN nie interesowano się tym problemem. Złożyło się na to kilka przyczyn. Wspomniał o nich jeden ze zwolenników przyznania odszkodowania ostatnim żyjącym byłym jeńcom, poseł partii „Die Linke“, Jan Korte. Jednym z powodów był antykomunizm RFN. Innym długo podtrzymywany mit niesplamionego zbrodniami Wehrmachtu. Przełomem w postrzeganiu polityki niemieckiej na Wschodzie w czasie II wojny światowej była wystawa o zbrodniach armii. „Dzisiaj nadszedł czas – dodawał poseł lewicy – by wypłacić odszkodowanie i w generalnej dyskusji zastanowić się nad koncepcją dla ofiar narodowosocjalistycznych w Europie Wschodniej, a więc rozważyć, jak możemy nich pamiętać lepiej i bardziej adekwatnie“.

Z wystąpieniem posła lewicy polemizowała posłanka CDU/CSU Erika Steinbach. Nie podważała zasadności upamiętnienia losu tej grupy poszkodowanych, wypłatę jakichkolwiek odszkodowań uznała jednak za niewskazaną. Powołała się przy tym na decyzje ZSRR z 1953 r. o rezygnacji z pobierania dalszych reparacji. To z nich miano zaspokoić ewentualne roszczenia jeńców wojennych. Ponadto przypomniała, że w 1993 r. RFN podpisała umowy z Białorusią, Federacją Rosyjską i Ukrainą. Na ich podstawie utworzono fundacje, które miały wypłacić odszkodowania za prześladowanie w okresie III Rzeszy. RFN wyasygnowała wtedy kwotę w wysokości 1 mld DM. W czasie negocjacji w sprawie wypłaty odszkodowań dla robotników przymusowych wykluczono tę grupę poszkodowanych (wyjątkiem byli jeńcy zatrudnieni w obozach koncentracyjnych). Po zakończeniu wypłat byli jeńcy mogli natomiast – podobnie jak inni poszkodowani – skorzystać ze środków, które pozostały z funduszy odszkodowawczych. Zdaniem E. Steinbach państwo niemieckie uczyniło wszystko w tym zakresie. „Co jednak do dzisiaj nie zostało zrealizowane – konkludowała – to odszkodowanie dla byłych jeńcow ze strony ich własnego państwa. Byli stygmatyzowani, pozbawieni praw, zabijano ich, zamykano w obozach. Rosja powinna – zamiast napadać na Ukrainę – wypłacić odszkodowania dla jeszcze żyjących jeńców. Byłoby to gestem humanitarnym“.

Stanowisko byłej przewodniczącej Związku Wypędzonych spotkały się z jednoznaczną krytyką następnych mówców. Dla posła Büdnis 90 / Die Grünen, Volkera Becka nie kwestie prawne czy finansowe były decydujące, lecz „gest pojednania“. „Chodzi przede wszystkim – mówił Beck – o uznanie bezprawia, których ofiarą stali się ci ludzie“.Oczywiście nie udało się na tak krótkim posiedzeniu uzyskać zgody ponadpartyjnej. Wkrótce będziemy więc świadkami kolejnej odsłony tej dyskusji. Dla części zebranych było jasne, że jest to ostatni moment. Z 2–4 tys. żyjących jeszcze byłych jeńców, dla których proponowane jest odszkodowanie w wysokości od 2,5 – 7,7 tys. euro, wkrótce niewielu pozostanie przy życiu. Dyskusja parlamentarzystów pokazała, że duchy z przeszłości nadal nawiedzają parlament niemiecki i potrafią wywołać mocne emocje. Wątki aktualne były zresztą także obecne. Wspomniany Volker Beck problem ten ujął następująco: „Krytykujemy Putina za jego łamiące prawa człowieka działania na Ukrainie, jednak wyciągamy do narodów byłego ZSRR, a mianowicie w równym stopniu do Rosjan, Ukraińców i Białorusinów, Kazachów i byłych azjatyckich republik radzieckich, rękę z prośbą o przebaczenie i pojednanie“.

Zob. Entschädigung von NS-Unrecht, hrsg. von Bundesminister der Finanzen, Berlin 2012.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

Skomentuj