Archiwum

Sierpień 2016

S

Nadmorski fotoplastykon

N

W trakcie porządkowania zdjęć z wyprawy do Santa Margherita Ligure i Rapallo, przyszedł mi na myśl stary, poczciwy fotoplastykon. Przed oczyma kolorowe obrazy, wśród nich wiele pocztówkowych ujęć (takie widoki niemal same wciskają się przed obiektyw…). Komentujemy je sobie głośno, staramy się przypomnieć uczucia, zapachy, kolory. Czy pozostaną z nami na dłużej, czy zwycięży stereotypowa wakacyjna optyka? No, ładnie było… Jestem jedną z wielu osób, które przez okulary przyjezdnego, turysty z daleka, spoglądają na wybrany fragment tej ziemi. Pokonałem standardową drogę od książkowego przewodnika, broszur z informacji turystycznej po samodzielne wałęsanie się i pstrykanie zdjęć. Bardzo sobie jednak cenię odczuwany stale pewien niedosyt i chęć wyjścia poza schemat zwiedzania, czy szukanie własnych ujęć, takich dziurek od klucza, przez które chcę spojrzeć poza wakacyjną inscenizację.

(więcej…)

Trzewia miasta

T

Czy można miasto o wielowiekowej historii poznać w jeden dzień? Teoretycznie jest to możliwe. Istnieją nawet trasy zwiedzania w jeden dzień, a nawet w 3 godziny! Miasto, mam na myśli europejskie, posiada wyraźną strukturę, główne punkty orientacyjne. Mogą one dużo powiedzieć o jego historii czy mieszkańcach. Oczywiście, będzie to tylko pobieżny ogląd. Nie poznamy przecież, co kryje się za fasadą licznych budynków. By trochę łyknąć tzw. prawdziwej atmosfery (pamiętając, że jesteśmy w szczycie wakacyjnego sezonu), można wybrać się jeszcze na wieczorny spacer ulicami i zaułkami. W przypadku Genui pojawił się problem. Miasto wydaje się nie posiadać wyraźnych, górujących nad innymi punktów orientacyjnych. Czy będzie to starówka, katedra czy stary port, a może Palazzo Ducale, dawna siedziba władz Superby czy bogate domy patrycjuszy? Ilość informacji do przyswojenia przeraża, samo miasto wciąga w sieć ulic, zaułków, schodów, ciemnych przejść (dosłownie!).

(więcej…)

Raj na ziemi ze skazą

R

Portofino. Nazwa znana bardzo dobrze polskim uszom, zwłaszcza starszym pokoleniom. Melodyjny śpiew, szum morza, coś o wielkiej, namiętnej amore… Włoski szlagier, napisany przez Freda Buscaglionego w 1958 r. szybko stał się światowym megahitem. Polski tekst napisała Agnieszka Osiecka, a zaśpiewała m. in. Sława Przybylska. Historia z piosenki nuconej nad Wisłą różni się trochę od oryginału. Brak w niej happy endu, jest za to informacja, że i tam przychodzi jesień i kładzie kres marzeniom. Ale czy prawdziwe Portofino to tylko rajski zakątek, jak zachwalają je turystyczne prospekty?

(więcej…)

Siódme poty

S

Plan był bardzo ambitny. Półwysep Portofino w jeden dzień. W Camogli rozpoczyna się polecany w przewodnikach szlak przez San Rocco, San Nicolo, Punta Chappa, San Fruttuoso, Portofino do Santa Margherita. Podliczyliśmy kilometry. Wydawało nam się, że pokonamy trasę bez problemu. Trochę przeliczyliśmy się, musieliśmy zrezygnować z ostatniego punktu w programie. Zbyt duże różnice w terenie, lejący się żar z nieba, ciągłe przerwy na podziwianie przepięknych widoków i zabytków. I do tego czas na fotografowanie (nie posługuję się automatycznym ustawianiem obiektywu). Zwiedzanie półwyspu należy podzielić na dwa etapy, nie ma sensu (i potrzeby) na siłę się forsować.

(więcej…)

Krzysztof Ruchniewicz

Niemcoznawca, historyk, fotograf, bloger, fan nowoczesnych technologii, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego i szef Centrum Willy'ego Brandta U. Wr. we Wrocławiu.

Newsletter „blogihistoria”

Zamawiając bezpłatny newsletter, akceptuje Pan/Pani zasady opisane w Polityce prywatności. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest możliwe w każdej chwili.

Najnowsze publikacje

Więcej o mnie

Kontakt